Tran(smisja) z morza…

Tran dla dzieci

Każdy ma jakąś traumę z dzieciństwa. Istnieją co najmniej trzy duże grupy, do których można zaliczyć ludzi pod względem dziecięcej trwogi. Pierwsza grupa to osoby drżące przed Buką niosąca zimno i samotność, druga grupa łączy w sobie tych mających do dziś odruch wymiotny na myśl o starym i dobrym(?) krupniku. Spotkać można także osoby z trzeciej grupy: nienawidzących tranu. O ile pierwsza grupa jest usprawiedliwiona (jak można się nie bać Buki?), drugą każdy stara się zrozumieć (może mama, albo babcia nie umiała ugotować smacznego krupniku?), o tyle „nawracać” trzeba Trzecią Grupę.

Tran w pastylkach, kapsułkach czy płynie

Prawda jest taka, że tran podawany dzieciom jest w pastylkach bezsmakowych. Dlaczego więc dzieci tak bardzo nie chcą go łykać? Wszystko przez typowo ludzką ciekawość, spotęgowaną po tysiąckroć  w wieku wczesnoszkolnym, a także po tym okresie. Chodzi mianowicie o rozgryzanie kapsułek z tranem. Rodzice tyle razy powtarzali, że robić tego nie wolno, a dla dziecka zakaz to zachęta. I tak oto mamy gotowe przeżycie traumatyczne w postaci okropnego smaku oleju z wątroby dorsza.

Tym sposobem, oczywiście nieświadomie, pozbywamy się z diety prawdziwego skarbu, bo to właśnie w tranie zawarte są niezbędne dla naszego organizmu kwasy omega-3 i omega-6, których nasze organy nie produkują. A to tylko jedna z wielu zalet zażywania „złotych kapsułek”. Dzięki olejowi z wątroby dorsza, nasz układ immunologiczny staje się silniejszy. Kiedy rodzic będzie próbował przekonać dziecko do zażywania tranu używając argumentu: ”Musisz go brać, bo są w nim kwasy omega!”, samo dziecko nie usłyszałoby tego argumentu, a osoby trzecie obserwujące taką absurdalną scenę, upadły by na podłogę ze śmiechu. Skąd dzieciak ma wiedzieć, co to są te kwasy omega? Można mu to wytłumaczyć w inny sposób. Na malca nie zadziałają medyczne wywody o tym, że omega -3 i -6 obniżają naturalnie ciśnienie i regulują poziom cholesterolu. Taki argument jest świetny dla upartej babci, a nie pełnego życia małego człowieka, któremu nadciśnienie jest obce. Powszechnie znamy zasługi kwasów omega, ale chyba nie potrafimy przekazać tej wiedzy innym pokoleniom. To prawdziwy wyczyn namówić dziecko po traumatycznym rozgryzieniu złotej kapsułki do dalszego ich przyjmowania. Ale da się.

Wystarczy trochę kreatywności, której możemy zaczerpnąć od własnych dzieci, a z pewnością w dorosłym życiu będą nam wdzięczne za wytrwałość w przekonywaniu do zażywania znienawidzonego przez wielu tranu. W końcu, każde straszne przeżycie z dzieciństwa można pokonać.

Leave a Reply